W 80 dni dookoła świata – Przystanek Egipt: Gdzie historia spotyka się z jutrem
Ostatni etap tegorocznej podróży „W 80 dni dookoła świata” rzucił wyzwanie wyobraźni, przenosząc uczestników na kontynent pełen słońca, tajemnic i kolorów, których nie sposób zapomnieć. Egipt, kraina starożytnych cywilizacji, stał się tłem dla niezwykłego spotkania tego, co najstarsze, z tym, co najnowocześniejsze.
Podróż rozpoczęła się od rzetelnego przygotowania. Tym razem naszym przewodnikiem była nie tylko mapa, ale i nowe technologie. Z wielką uważnością uczniowie zostały wprowadzone w świat wirtualnej rzeczywistości. Zanim gogle VR rozświetliły oczy dzieci, dużo rozmawialiśmy o cyfrowym bezpieczeństwie. Pod nadzorem nauczyciela, uczeń starszej klasy przeprowadził prezentację, wprowadzając młodszych kolegów w zasady odpowiedzialnego korzystania z wirtualnej rzeczywistości. Czas w okularach był ściśle limitowany, a treści dobrane z najwyższą dbałością o poziom i wrażliwość pierwszoklasistów.
Zanim jednak wirtualny wiatr pustyni porwał wszystkich do Gizy, wyprawa zaczęła się od korzeni. Dzięki programom satelitarnym, dzieci spojrzały na swój Nowy Tomyśl z lotu ptaka. Porównywanie, jak okolice szkoły i miasta zmieniały się na przestrzeni ostatnich 20 lat, było fascynującą lekcją upływającego czasu. Dopiero z tym bagażem lokalnych doświadczeń, podróżnicy stanęli u stóp piramid. Możliwość przybliżania i oddalania obrazu, niemal „dotykania” budowli, których zagadek do dziś nikt nie potrafi do końca rozgryźć, wywołała na twarzach dzieci prawdziwą magię. Ktoś nawet zaryzykował wejście do środka i zobaczenie tego, co ukryte.
Emocje z wirtualnego świata natychmiast znalazły ujście w działaniu. Sala lekcyjna wypełniła się konstrukcjami z klocków i papieru, by ostatecznie przenieść się na plac zabaw. Tam, w piaskownicy, powstał „Mały Egipt” – ze Sfinksem, piramidami, skarbnicami, artefaktami i tajemniczymi mumiami.
Kolejny zachwyt przyniósł błękit Morza Czerwonego. Podwodna wyprawa VR pozwoliła każdemu rączką „pogłaskać” żółwia, popływać w kółeczkach z delfinami, a najodważniejszym – spróbować nakarmić wirtualne rekiny. Ten barwny świat został później uwieczniony w pracach plastycznych, gdzie każdy uczeń stworzył własną, tętniącą życiem rafę koralową.
Prawdziwym emocjonalnym szczytem była jednak wizyta w wiosce Beduinów. Przy blasku sztucznego ogniska, które dawało nam bezpieczne ciepło, czas na chwilę zwolnił. Zapach cytrynowej lemoniady, smak pianek i hipnotyzujący taniec w wykonaniu naszych małych podróżniczek sprawiły, że poczuliśmy ducha Afryki – kontynentu, który uczy cierpliwości i cieszenia się chwilą. Chłopcy, pochyleni nad grami przy ognisku, tworzyli więzi, których nie zastąpi żaden algorytm.
To była nasza ostatnia wspólna wyprawa w tym roku szkolnym, ale wiemy jedno: to na pewno nie jest nasza ostatnia podróż w życiu. Podróżowanie to przecież coś więcej niż przemieszczanie się z punktu A do punktu B. To lekcja miłości do świata, cierpliwości wobec tego, co inne, i pokory wobec historii, która była tu przed nami.
Wracamy z Egiptu z poczuciem niedosytu, bo Afryka ma zbyt wiele tajemnic, by zamknąć je w jednej podroży. Ale zabieramy ze sobą wspomnienia kolorów, smaków i technologii, która stała się mostem do przeszłości. Pamiętajcie: najpiękniejsze podróże to te, które odbywamy z otwartym sercem i z ludźmi, których kochamy. Do zobaczenia na kolejnych szlakach!
Natalia Semenova










































